Czy jesteś za zmianą przepisów o broni i amunicji w sposób pozwalający na łatwiejszy dostęp do broni dla obywateli przy zachowaniu jednakowych kryteriów wydawania pozwoleń oraz przeniesieniu tych kompetencji do urzędów administracji samorządowej
Wysłany: 12-07-2009, 13:29 Polacy będą mieli łatwiejszy dostęp do broni?
Pod podanym poniżej linkiem można głosować w sondzie. Rozkład pokazuje, że mimo wszystko jesteśmy obywatelskim państwem, tylko nasi politycy nie dorośli do tego, o czym tak chętnie głośno mówiąc w głębi boją się tego co i tak według mnie nieuniknione.
Zachęcam strzelców do głosowania. Poza tym może ktoś ma namiary na projekt o którym mowa opracowany przez Fundację Rozwoju Strzelectwa w Polsce??? Proponuje zamieścić link by każdy zainteresowany miał możliwość się zapoznać z tym projektem.
Hehe, umieszczanie sondy na forum o tematyce strzeleckiej mija się z celem, bo z góry można przewidzieć wyniki głosujących strzelców
Wydaje mi się że ta akcja to kolejna pigułka medialna Pana Lewandowskiego (apropos Prezesa tej fundacji), który jak nie drzwiami to oknami
Wydaje mi się, że sprawa niebawem ucichnie bo w telewizorni widziałem PO-słów, którzy odmawiali komentarza do tego pytania, z wiadomych względów... aby nie wychylić się przed szereg jak ostatnio. Lewica już powiedziała że będzie stanowczo na NIE, nie ma co liczyć więc na nich i nawet kwestia obronności kraju nie robi na nich zbytniego wrażenia.
Poczekamy na projekt ustawy, jak pisał JotCe oby znalazł się tylko w niej zapis w stylu :
"po spełnieniu wszystkich wymienionych wymagań, obywatel otrzymuje pozwolenie na broń"
"Ustawa Lewandowskiego"
na komisji "Przyjazne Państwo
23 wrzesień 2009 r.
autor: mmajstruk
Jest tak dobrze, że może być tylko gorzej
Dzisiaj o godzinie 11-tej obradowała Nadzwyczajna KomisjaSejmowa "Przyjazne Państwo". Obradowała nad projektem nowej ustawy obroni i amunicji, który został jej przedstawiony przed wakacjami.Obrady kluczowe - albo projekt zostanie ukręcony w zarodku, albo rusząprace. Jaka będzie decyzja Posłów Komisji, gdy politycznie projekt tenjest "śmierdzącym jajem"?
Nie mogłem się powstrzymać, udałem się na wsiową. Znaczy się, ulicęWiejską, gdzie obraduje nasz wspaniały Parlament. Widząc zgromadzonetowarzystwo strony "za" oraz "przeciw", skromnie usiadłem z tyłu,cichutko, na krzesełku, by posłuchać.
Wiecie, w przeciągu tygodnia-dwóch, będzie dostępny stenogram z tychobrad. Tylko stenogram nie oddaje... no właśnie. Klimatu, emocji, tonugłosu. Jak więc ocenić, poza chłodnym słowem pisanym, co dalej będziedziało się z tym projektem?
Postaram się przekazać więc trochę tych emocji. Podkreślam, że jest totylko moje zdanie, oparte na mojej wiedzy faktów przeróżnych, oparte nawrażeniach i emocjach. Nie jest to oparte na oficjalnych zapisach czyoficjalnym stanowisku kogokolwiek.
Uwagi zgłoszone do projektu - czwartej już wersji (!) - przez organydo tego powołane były właściwie kosmetyczne. Nie liczą się. Ciekawe zato było stanowisko Komendy Głównej Policji oraz Ministerstwa SprawWewnętrznych. Piszę "i", gdyż było to stanowisko identyczne. Otóżorgany te absolutnie nie zgadzają się na odebranie uznaniowości orazodebranie Policji wydawania pozwoleń na broń. Znaczącą - i to bardzo -wpadkę zaliczył przedstawiciel MSWiA, określając, że absolutnie niezgodzą się na przesunięcie wydawania pozwoleń na tak niski szczebel jakgmina, gdyż Państwo nie może utracić kontroli nad wydawaniem pozwoleń.Przewodniczący z wdziękiem i lekką złośliwością zwrócił uwagę, żesamorząd również reprezentuje Państwo. Przekaz został na salizrozumiany jednak prawidłowo - Państwo to MY.
Argumenty strony "za" były... merytoryczne. Przebojowe wszczególności było wystąpienie Prezesa PZSS, p. Kwietnia - przedstawiłabsurdy aktualnej praktyki wydawania pozwoleń na broń na przykładzieolimpijczyka, który jako sierżant WP kieruje czołgiem, jako myśliwy makilkanaście sztuk broni, ale... pozwolenia na kbks nie otrzymał.Argumenty KGP dotyczące pozwoleń na broń sportową zostały rozniesione wstrzępy. Wystąpienie zostąło nagrodzone gromkimi brawami.
Warto więc - ci, którzy jeszcze tego nie wiedzą - zweryfikować negatywne opinie o roli PZSS w temacie pozwoleń na broń sportową.
Nadmienię, że wystąpił przedstawiciel Grup Rekonstrukcji Historycznej,nie pozostawiając suchej nitki na praktyce wydawania pozwoleń. Zwróciłuwagę, że na przedsięwzięciach GRH, finansowanych z pieniędzyspołecznych, zarabiają Czesi i Słowacy, a nie polskie firmy.
Firmy są kolejnym objawiem tych obrad. Nie wiem, czy to zasługa p.Lewandowskiego, czy po prostu została przekroczona pewna masakrytyczna, jednak ku mojemu zdumieniu, firmy koncesjonowane, łącznie ztymi największymi, wyraziły swoje poparcie dla prac Komisji. Jest toewnement - dotychczas wszystko, na co można było liczyć, to umiarkowanepobłażanie, bo zwykle - tylko podkładanie nogi.
Przebieg dyskusji wskazuje jednoznacznie, że Komisja zdania KGP iMSWiA nie traktuje poważnie. Inaczej mówiąc, ich opinia zostałapotraktowana jako niewiarygodna i nie mająca znaczenia. To sukces, i toduży.
Kolejne spostrzeżenie, które nasuwa się samo, to że odebranieuznaniowości Policji jest nieuniknione. Widać wyraźnie, że w czasie,jaki minął od ostatniej nowelizacji, Policja nazbierała sobie takigarb, który ją przygniecie.
Oznacza to, że nie jest ważne, który projekt zostanie ostatecznieprzedstawiony w Sejmie - policyjny czy Lewandowskiego. Jeśli temat niezostanie przespany czy pokazowo skopany, Policja pożegna się zuznaniowością.
Dobrą wiadomością jest fakt, że prace będą kontynuowane, a dodatkowoPrzewodniczący Komisji wezwał do przyspieszenia prac nad projektem. Nieprzesądza to, jak podkreślił, o przekazaniu projektu do laskimarszałkowskiej... ale kontekst nie pozostawia co do tego większychwątpliwości. Komisja "Przyjazne Państwo" jest ZA pozytwnymi dlaobywateli zmianami ustawy o broni i amunicji.
Może jednak być gorzej. Policja kończy swój projekt - a właściwiedwa (!) - i jak widać po stanowisku MSWiA, będą one forsowane jakoprojekt rządowy. Minister Schetyna jest drugim po Tusku, czyli jeśliTusk zostanie prezydentem, to on obejmie funkcję premiera. To możetworzyć niebezpieczne połączenie, jeśli Schetyna ambicjonalniepodejdzie do projektu swojego ministerstwa. Jeśli zaś prace aż tak sięnie przeciągną, to i tak należy spodziewać się twardego forsowaniaprojektu MSWiA.
Komisja obradować będzie nad projektem za 2 tygodnie. Wtedynajprawdopodobniej zapadną decyzje co do ostatecznych losów projektu.Co - podkreślę - w przypadku skierowania do Sejmu będzię dopieropoczątkiem kłopotów.
Na koniec spieszę donieść, że nasze zastrzeżenie o pominięciu wprzepisach wykonawczych karty rejestracyjnej broni pneumatycznejzostało uwzględniona. W projekcie wpisana jest automatyczna zamiana jejna obywatelską kartę broni. Nasza rola została więc wypełniona.
Wysłany: 20-02-2010, 20:53 Prawne i kryminologiczne aspekty reglamentacji dostępu...
Cytat:
Prawne i kryminologiczne aspekty reglamentacji dostępu do broni palnej
Autorzy: Bogusz Bomanowski*, Aneta Kurczewska**
Artykuł stanowi część publikacji książkowej zawierającej referaty wygłoszone przez uczestników konferencji „III Dni Kryminalistyki Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Rzeszowskiego”, zorganizowanej przez Koło Naukowe Prawa Karnego Studentów UR „Iustitia” w dniach 27–29.4.2009 r. w Rzeszowie.
Dostępność broni, zwiększenie jej liczebności w rękach osób prywatnych, jest zwykle postrzegane jako czynnik zwiększający potencjalnie zagrożenie aktami przemocy. Broń uważana jest zarówno za narzędzie ułatwiające zrealizowanie istniejącego ex ante zbrodniczego zamiaru, jak i (co podnoszone jest rzadziej, głównie w doktrynie psychologii) jako przedmiot, który sam może prowokować agresję, rozpoczynając tym samym łańcuch zdarzeń, których punktem kulminacyjnym jest popełnienie czynu zabronionego. Ta kryminologiczna konstatacja odcisnęła znaczące piętno na regulacjach administracyjnoprawnych i prawnokarnych w Polsce i innych państwach europejskich. Można wobec tego nakreślić swoistą oś biegnącą od stanowiska części przedstawicieli doktryny psychologii, upatrujących w broni źródła zagrożenia poprzez regulacje administracyjnoprawne, których celem jest minimalizacja owego potencjalnego niebezpieczeństwa, aż po przepisy prawnokarne, penalizujące niezgodne z prawem użycie broni.
Zamiarem autorów niniejszej pracy jest ukazanie wielowątkowości problematyki wpływu posiadania broni przez osoby prywatne na przestępczość. W szczególności może tu być mowa o związku (krzyżowaniu się) dorobku i metodologii kryminologicznej i psychologicznej – z występującą niejako w tle – problematyką administracyjnoprawnej reglamentacji.
Ludzie ubiegają się o prawo do legalnego posiadania broni lub też wchodzą w jej posiadanie nielegalnie (poprzez kradzież, nabycie pomimo braku stosownego pozwolenia, znalezienie, wytworzenie, przerobienie). Jak twierdzi W. Poznaniak, „posiadanie broni spełnia różne funkcje psychologiczne1:
- broń zapewnia jej posiadaczowi większe poczucie bezpieczeństwa własnego i osób mu bliskich,
- broń ma zmniejszyć poczucie bezkarności u napastnika, jej widok i groźba użycia ma wywołać u niego strach i skłonić go do porzucenia zamiaru popełnienia przestępstwa,
- posiadanie broni służy do podkreślenia własnej mocy, wartości i znaczenia (…),
- posiadanie broni i groźba jej użycia może służyć do popełnienia przestępstwa,
- broń myśliwska służy do celów łowieckich,
- broń nabywa się dla celów kolekcjonerskich i pamiątkowych,
- strzelectwo jest specyficzną dyscypliną sportu, w której używa się broni sportowej2,
- najwięcej broni pozostaje ma wyposażeniu policji i wojska (…),
- broń jest też wykorzystywana do celów szkoleniowych”.
Powoływany przedstawiciel doktryny psychologii podaje też przykłady funkcjonowania w społeczeństwie imitacji broni, w tym zwłaszcza zabawek dla dzieci, czy też paintballu, sportu polegającego na wzajemnym „ostrzeliwaniu się” zawodników z urządzeń przypominających broń pociskami kulowymi wypełnionymi farbą. Fakt ten jest istotny z punktu widzenia psychologii, zwłaszcza w kontekście tzw. „efektu broni”, o którym będzie mowa dalej. Należy zwrócić uwagę, że powoływany autor błędnie określa paintball jako „autentyczną symulację wojny”. Jest to podejście często spotykane, wynikające z nieufności wobec broni i osób, które przejawiają nią jakiekolwiek zainteresowanie – są one posądzane o fascynację militaryzmem, agresją, o kierowanie się żądzą dominacji, władzy itp.3 Tymczasem organizacje osób uprawiających paintball same wypracowały, wdrożyły i stale promują zasadę no camo4.
Pojęcie „efekt broni” ukute zostało w psychologicznych teoriach z pogranicza podejmowania decyzji, agresji oraz motywacji do popełniania czynów przestępczych. Największy wpływ na rozwój wiedzy w zakresie korelacji pomiędzy posiadaniem dostępu do broni a jej użyciem miały badania nad teorią agresji w latach sześćdziesiątych XX w., zwłaszcza zaś badania amerykańskiego psychologa L. Berkowitza.
Rozważał on istnienie zależności pomiędzy obecnością bodźca wywołującego agresję, którym może być przedmiot kojarzony z agresją, jak choćby pistolet, a wzrostem prawdopodobieństwa wystąpienia zachowań agresywnych.
W znanym w literaturze psychologicznej eksperymencie z 1967 r. L. Berkowitz i A. Le Page przeprowadzili przełomowy eksperyment, który legł u podstaw przekonania (pokutującego długo w nauce), że broń sama w sobie powoduje wzrost agresji u osób, które mają z nią kontakt5. Dwie grupy studentów aplikowały sobie nawzajem bodźce elektryczne. Różnica między grupami polegała na tym, ze jedna z nich znajdowała się w pomieszczeniu, w którym widoczna była broń, zaś druga w pomieszczeniu, w którym widoczna była rakieta tenisowa. Eksperyment dowiódł, że osoby, które podczas ekspozycji na negatywne emocje miały w polu widzenia broń, były bardziej skłonne do używania wobec innych prądu o wyższym natężeniu niż studenci przebywający w pokoju z rakietą tenisową. Zdaniem L. Berkowitza, siła wstrząsów aplikowanych studentom zależała od dwóch czynników: ilości i siły wstrząsów, którą otrzymali od innych uczestników badania, a zatem od natężenia frustracji oraz od sygnałów wywoławczych. Bodźce kojarzone z agresją (pistolet, nóż) wywoływały u studentów potrzebę użycia prądu o wyższym natężeniu niż bodźce neutralne. Konkludując wyniki swojego eksperymentu L. Berkowitz stwierdził, że jedyną konieczną przyczyną agresji jest frustracja, która prowadzi do pobudzenia. Natomiast agresja rodzi się, jeśli prócz frustracji pojawi się bodziec skojarzony z nią, taki jak obraza, przekleństwo, pistolet czy inny indywidualnie uwarunkowany. Badacz dostrzegał zależność pomiędzy frustracją a agresją, polegający na sprzężeniu zwrotnym obu czynników – im silniejsza frustracja tym słabszy bodziec może wywołać agresywne zachowanie, a im słabsza frustracja, tym silniejszy bodziec może wywołać agresję. Po przeprowadzonym eksperymencie L. Berkowitz stwierdził, że „rozzłoszczona osoba może pociągnąć za spust, kiedy chce popełnić zbrodnię, jednak spust może także sprowokować ruch palca lub wywołać inne agresywne zachowanie, jeśli tylko człowiek jest gotowy zareagować agresją i nie ma dostatecznych hamulców”6.
Teoria Berkowitza była następnie rozwinięta przez innych badaczy. Doszli oni do wniosku, że sama obecność bodźców skojarzonych z agresją wywołuje myśli o agresywnej treści i prowokuje agresywne zachowania. Dla wywołania agresywnych zachowań nie jest konieczne współistnienie pobudzenia fizjologicznego – elementu wskazanego przez powoływanego przedstawiciela doktryny jako obligatoryjny. W literaturze przedmiotu stworzono sformułowanie, że „nie tylko palec pociąga za spust, ale spust też może pociągnąć palec”. Do wskazanego poglądu przychylił się po latach również sam L. Berkowitz, a samo zjawisko nazwano „efektem broni”. Koncepcja sygnałów wywoławczych agresji L. Berkowitza nawiązuje do psychologicznej teorii warunkowania klasycznego, a ściślej, stanowi modyfikację teorii frustracji – agresji J. Dollarda i N.A. Millera, zgodnie z którą każda frustracja prowadzi do agresji.
Inni badacze koncentrują się na biologicznym uwikłaniu zachowań agresywnych. Teoria agresji wrodzonej zakłada, że zachowania agresywne są wrodzonym popędem człowieka. Każdy człowiek jest wyposażony w popęd agresji, który ma różną siłę u różnych ludzi7. Funkcją zachowań agresywnych jest oczyszczenie zgromadzonego napięcia popędowego. Eksperymenty nie potwierdziły jednoznacznie teorii agresji wrodzonej. Za biologicznym uwarunkowaniem agresji przemawia jednak fakt, że niektóre badania ujawniły wyższy poziom hormonów adrenaliny i testosteronu we krwi osób zachowujących się agresywnie. Oprócz tego wykazano, że pewne obszary mózgu (podwzgórze, ciało migdałowate) mogą wywoływać zachowania agresywne8. Ponadto, zaburzenia chromosomalne statystycznie częściej ujawniały się w populacji przestępców recydywistów. Przeciwko biologicznej teorii agresji przemawia szereg argumentów. Naukowcy wskazywali, że drażnienie obszrów mózgu związanych z zachowaniami agresywnymi wywołuje zachowania agresywne tylko, gdy obiekt poddany badaniu znajduje się wśród osobników słabszych. W przeciwnym razie zamiast agresji obiekt eksperymentu skłonny jest do ucieczki. Tego rodzaju zachowania sugerują, że agresja jest raczej zachowaniem wyuczonym niż biologicznie uwarunkowanym. Na uczenie się zachowań agresywnych zwrócił uwagę twórca warunkowania klasycznego I. Pawłow. Teoria agresji wyuczonej zakłada, że człowiek nabywa zachowania agresywne pod wpływem środowiska, które go kształtuje. Zdaniem I. Pawłowa każdy organizm wyposażony jest w szereg reakcji wrodzonych (bezwarunkowych), które uaktywniają się po zadziałaniu bodźców bezwarunkowych. Na skutek uczenia się kojarzenia sygnałów z bodźcami bezwarunkowymi osobnik przewiduje pojawienie się reakcji bezwarunkowej. W ten sposób człowiek może nauczyć się reagować zachowaniami agresywnymi w sytuacjach, które kojarzy z zachowaniami agresywnymi9.
Wydaje się, że nie jest zasadne traktowanie rozszerzenia dostępności broni palnej dla osób prywatnych jako jedynego źródła ewentualnego nasilenia występowania „efektu broni”. W doktrynie polskiej psychologii10 można już dziś spotkać poglądy, że agresję wywołuje nie tylko widok przedmiotów mających kulturowo uwarunkowany związek z krzywdą, cierpieniem, i bólem (co obejmuje też broń), ale też przez zewnętrzne bodźce, często będące konsekwencją subiektywnych odczuć, określonych przeżyć z przeszłości, widoku przedmiotów, które „w drodze indywidualnego uczenia się stają się (…) źródłem określonych emocji negatywnych”11. Pogląd ten nie pozwala upatrywać w reglamentacji dostępu do broni jedynej metody ograniczenia występowania „efektu broni” sensu largo. Wydaje się wręcz, że regulacje reglamentacyjne mogą być tu ślepą uliczką, ponieważ ta droga prowadzi do założenia, że każdy posiadający broń (w tym też np. funkcjonariusze Policji, Straży Granicznej, Sił Zbrojnych itp.) może w pewnym momencie zacząć przejawiać negatywne skutki „efektu broni” np. w rezultacie widoku rzeczy, która pozostawiła traumatyczne przeżycia w jego psychice. Zasadne wydaje się założenie, że katalog takich rzeczy cechują otwartość, nieograniczoność i indywidualizacja, czyli niemożność przewidzenia, co należeć będzie do tego katalogu dla danej osoby w danym czasie. Rozumiana w ten sposób reglamentacja prowadziłaby oczywiście do całkowicie absurdalnych posunięć, jak rezygnacja z uzbrojenia Policji czy wojska. Te całkowicie teoretyczne dywagacje pokazują wielkie ograniczenia, jakimi dotknięte jest podejście reglamentacyjne.
Z kolei teoria agresji wyuczonej jasno pokazuje, że nie tylko obcowanie z bronią może prowadzić do zwiększenia poziomu agresji.
Na gruncie rozważań kryminologicznych snutych w oparciu o aktualny stan dostępności broni, nie ma potrzeby określania pewnej grupy przedmiotów jako broni białej i obejmowania ich reglamentacją (w formie pozwoleń wydawanych przez Komendanta Powiatowego Policji), skoro w rzeczywistości katalog przedmiotów, których używanie może zagrażać życiu lub zdrowiu jest znacznie szerszy, a ograniczenie posiadania wszystkich tych przedmiotów (w tym przedmiotów codziennego użytku) jest niemożliwe. Z drugiej strony, jeżeli w społeczeństwie nie utrzymuje się stan eskalacji aktów agresji na wielką skalę wywołany dostępnością niebezpiecznych narzędzi, to – wbrew dość powszechnemu przekonaniu – nie zasługujemy na miano społeczeństwa skłonnego do brutalnych metod rozwiązywania konfliktów. Stwierdzenie takie skłania do optymizmu także w kontekście reglamentacji dostępu do broni – skoro bowiem, w myśl art. 4 ust. 1 pkt. 4 lit. „a” ustawy z 21.5.1999 r. o broni i amunicji12, przyszło nam żyć w społeczeństwie jeśli nie uzbrojonym to przynajmniej posiadającym „gotowe lub obrobione części broni” (choć tylko broni białej), to wydaje się, że nawet całkowity brak ograniczeń dostępności niektórych przedmiotów, uznanych przez ustawodawcę za broń nie pociąga za sobą istotnych zagrożeń. Jeśli spojrzeć na przedstawiony problem w inny sposób, powyższe rozważania każą się zastanowić nad trafnością sformułowania tak szerokiej definicji broni. Artykuł 4 BrońAmU obejmuje swym zakresem przedmioty, których sposób i skutki użycia są bardzo zróżnicowane. Desygnatami pojęcia „broń” są tu zarówno dwa kawałki drewna połączone ze sobą sznurkiem (nunczako) czy kawałek twardego tworzywa zakładany na palce (kastet), jak też np. karabin maszynowy zdolny razić cel serią dziewięciuset pocisków w ciągu minuty na odległość tysiąca metrów.
Inną niedogodnością jest fakt, że o ile prawodawca w sposób niezwykle szczegółowy zajmuje się określeniem broni palnej i jej delimitacją, o tyle w przypadku broni białej zadowala się podaniem kilku zaledwie przykładów przedmiotów, które z punktu widzenia stwarzanego przez nie zagrożenia trudno uznać za wyjątkowe na tle innych urządzeń czy narzędzi. Wydaje się, że zwykły młotek, siekiera, piła mechaniczna, kosa czy chociażby duży nóż kuchenny mogą w rękach nawet przeciętnie sprawnej osoby stanowić zagrożenie takie samo, a może i większe niż nunczako, kastet lub pałka imitująca kij bejsbolowy. Jeśli na dodatek wyobrazimy sobie sytuację, w której takiego przedmiotu używa napastnik znacznie przewyższający ofiarę psychofizycznymi możliwościami walki, łatwo można ulec wrażeniu, że w istocie bronią białą jest lub może się stać prawie każdy przedmiot. Można przypuszczać, że wynikiem takiego rozumowania jest albo postulat uszczegółowienia definicji broni białej, albo też odejście w ogóle od tego podejścia i w konsekwencji rezygnacja z określania kategorii broni białej. Pierwsze rozwiązanie pozostawałoby w oczywistej sprzeczności z zasadą „ekonomii prawodawczej” oraz z postulatami przejrzystości i syntetyczności prawa. Podejście drugie, mogłoby w konsekwencji doprowadzić do upowszechnienia się na rynku przedmiotów niebezpiecznych, przystosowanych specjalnie do pełnienia roli broni – np. replik dawnej broni – co byłoby sprzeczne z celami obowiązującej ustawy, służącej ścisłej reglamentacji i kontroli dostępu do wszelkich rzeczy o cechach broni. Kompromis może, jak się wydaje, przynieść uznanie za broń jedynie takich przedmiotów, jak np. miecze, szable itp., zaś pozostawienie poza zakresem art. 4 ust. 1 BrońAmU wszystkich tych przedmiotów, które posiadają zasadniczo inne od „bojowego” przeznaczenie, jak choćby wspomnianych noży kuchennych czy narzędzi rolniczych, rzemieślniczych, górniczych itp. Nie jest bowiem celowa, ani też możliwa reglamentacja posiadania i używania takich przedmiotów, o ile tylko używanie to odbywa się zgodnie z ich przeznaczeniem13. Jest natomiast zadaniem prawa karnego, nie zaś administracyjnego, prewencja, ściganie i karanie w odniesieniu do przypadków użycia tych przedmiotów w sposób niezgodny z prawem i niebezpieczny dla życia lub zdrowia ludzkiego. Wydaje się, że ustawodawca usiłował objąć reglamentacją właśnie przedmioty o wyłącznie „bojowym” zastosowaniu, uczynił to jednak w stosunku do dość wąskiej grupy takich przedmiotów.
E. Thorndike i B.F. Skinner rozbudowali klasyczną teorię warunkowania. Zauważyli, że organizmy uczą się zachowań obserwując konsekwencje, jakie te reakcje wywołują. Jeśli jakieś zachowanie przynosi korzyści, to osobnik będzie skłonny częściej postępować w taki sposób (pozytywny czynnik wzmacniający), a jeżeli reakcja przynosi straty, to będzie go unikał (negatywny czynnik wzmacniający). Zgodnie z teorią warunkowania instrumentalnego, ludzie zachowuja się agresywnie, ponieważ otrzymują za to korzyści. Korzyścią z kradzieży jest łup, korzyścią z obrażenia partnera może być jego uległość. Nagrody będące następstwem zachowań agresywnych są więc różnej natury, czasem bezpośrednio poznawalne dla obserwatorów (pieniądze, zwycięstwo), czasem zaś są to nagrody wewnętrzne (satysfakcja, wzrost poczucia własnej wartości). Warto w tym miejscu zaznaczyć, że ta teoria może przemawiać za złagodzeniem reglamentacji broni, gdyż zwiększenie ryzyka dla przestępców14 może, zgodnie z przedstawionym powyżej poglądem, pociągnąć za sobą konstatację, iż podejmowanie działań przestępnych lub przynajmniej eskalacja przemocy utraciły przymiot opłacalności, stały się zbyt ryzykowne. Broń palna w rękach potencjalnych ofiar (sensu largo, a zatem większości społeczeństwa), może zatem stanowić, jak się wydaje, negatywny czynnik wzmacniający.
W latach siedemdziesiątych XX wieku A. Bandura opisał mechanizm, polegający na tym, iż człowiek będzie naśladować zachowania, które zaobserwuje u innych ludzi (modeli). Modelami na ogół stają się osoby mające szerokie poparcie społeczne, wysoko ustawieni w hierarchii społecznej, autorytety, osoby osiągające cel poprzez agresywne zachowania. Także i ta koncepcja, mająca szerokie poparcie empiryczne, wydaje się argumentem przeciw ugruntowanemu w RP modelowi reglamentacji dostępu do broni, którą częstokroć posiadają osoby spełniające cechy modeli (politycy, dobrze prosperujący przedsiębiorcy, inne osoby zamożne, np. aktorzy, muzycy, także przedstawiciele służb mundurowych, nierzadko przecież kreowani przez środki masowego przekazu na swoiste wzorce. Znany jest np. przypadek byłego policjanta i polityka J. Dziewulskiego, który zwykł chwalić się publicznie swym „arsenałem”15).
Każda ze skrótowo opisanych wyżej teorii psychologicznych podejmuje próbę wyjaśnienia przyczyn zachowań agresywnych, w tym powodów używania broni palnej. Żadna nie daje jednak odpowiedzi na pytanie, czy szeroka dostępność do broni palnej stanowić może ochronę prawa do życia, czy też raczej zagrożenie dla tej naczelnej wartości.
Jak trafnie zauważa W. Poznaniak, poczucie zagrożenia kryminalnego stanowi najczęstszy motyw ubiegania się o dostęp do broni palnej. Autor przytacza w tym przypadku dwie teorie zagrożenia przestępczością w miejscu zamieszkania16:
1) teoria okazji, zgodnie z którą przestępca popełnia czyn zabroniony w wyniku poczucia bezkarności - można przyjąć, że poczucie takie zmniejszałaby możliwość obrony, jaką broń palna zapewnia ofiarom, zwłaszcza słabszym fizycznie, niepełnosprawnym;
2) teoria wspólnoty, wedle której o zagrożeniu przestępczością może przesądzić brak poczucia wspólnoty u mieszkańców danego terytorium (chodzi tu m.in. o: zjawisko tzw. sąsiedztwa zdezorganizowanego, wynikające z ubóstwa, rozbicia rodzin, zaniku klasy średniej i niesionych przez nią wzorców zachowań społecznych, dezorganizację społeczną i przestrzenną)17 – rozwiązanie takich problemów należy do państwa i samorządu, a nieprzyznawanie obywatelom prawa do broni stanowi tylko swoistą „protezę”, służącą pewnemu ograniczeniu, nie zaś eliminacji takich zjawisk, jak wybuchy agresji w społecznościach lokalnych.
Żadna z teorii agresji nie udziela wskazówek w jaki sposób sklasyfikować zespół czynników gwarantujących, że osoba, której udostępniona zostanie broń palna nie użyje jej w sposób sprzeczny z prawem. Jak się wydaje, okoliczności zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych wpływających na agresywne zachowania się człowieka jest tak wiele, że nie sposób stworzyć prostego narzędzia pozwalającego na jednoznaczne kwalifikowanie osób potencjalnie (nie)bezpiecznych.
Odsuwając się od rozstrzygnięcia problemu ogólnej dostępności do broni, a ograniczając się jedynie do istniejącego w Polsce stanu prawnego w tym zakresie, odnieść się należy do ustawowych ograniczeń w udostępnianiu broni palnej obywatelom. Szczególnie istotne z punktu widzenia poruszanej tu problematyki są ograniczenia związane z obowiązkiem uzyskania pozytywnej opinii lekarza diagnosty, psychiatry, okulisty i innych oraz psychologa prowadzącego badanie mające ustalić czy poziom inteligencji i przystosowania społecznego osoby ubiegającej się o pozwolenie na posiadanie broni jest na tyle wysokie, by badany nie stanowił zagrożenia dla innych18.
Ponadto, stosowne rozporządzenie19 wskazuje wykaz stanów chorobowych i zaburzeń funkcjonowania psychicznego wykluczających możliwość wydania pozwolenia na broń i rejestracji broni. W załączniku do rozporządzenia wskazano, że wyklucza się możliwość wydania pozwolenia na broń i rejestracji broni osobom które cierpią na podane poniżej stany chorobowe i zaburzenia funkcjonowania psychicznego:
1) Organiczne zaburzenia psychiczne włącznie z zespołami objawowymi.
2) Zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania spowodowane używaniem substancji psychoaktywnych, z wyłączeniem palenia tytoniu.
3) Schizofrenia, zaburzenia typu schizofrenii (schizotypowe) i urojeniowe.
4) Zaburzenia nastroju (afektywne).
5) Zaburzenia nerwicowe, związane ze stresem i pod postacią somatyczną.
6) Zespoły behawioralne związane z zaburzeniami fizjologicznymi i czynnikami fizycznymi.
7) Zaburzenia osobowości i zachowania dorosłych.
Upośledzenie umysłowe.
Wspomniane rozporządzenie Ministra Zdrowia z 7.9.2000 r. określa zakres prowadzonych badań psychologicznych. W § 3 rozporządzenia prawodawca szeroko określił zakres badań psychologicznych, którym są poddawane osoby ubiegające się o uzyskanie pozwolenia na posiadanie broni. W rozporządzeniu wskazano, że psycholog w szczególności określa poziom intelektualny badanego, cechy jego osobowości, z uwzględnieniem funkcjonowania w sytuacjach trudnych oraz poziom dojrzałości społecznej osoby badanej. Paragraf 2 rozporządzenia stanowi wprost, że jeśli upoważniony do przeprowadzenia badania psycholog uzna, że dla zbadania sprawności psychologicznej osoby badanej konieczne jest rozszerzenie zakresu badania, to może wykonać dodatkowe badania. Do uprawnionego psychologa należy decyzja jakim badaniom i za pomocą jakich narzędzi przeprowadzić badanie.
Należy zwrócić uwagę, że zarówno wskazany przez rozporządzenie wykaz chorób i zaburzeń psychologicznych, jak i zakres przeprowadzonych badań nie stanowi katalogu zamkniętego. W dużej mierze tylko od uznania upoważnionego psychologa zależy wydanie pozytywnego orzeczenia psychologicznego. Wprawdzie ustawodawca przewidział procedurę odwoławczą od orzeczeń lekarskich i psychologicznych, jednakże ilość podważonych i zmienionych na korzyść badanego orzeczeń psychologicznych wskazuje, że uprawnieni psychologowie prowadzący badania niezmiernie rzadko popełniają błędy albo rzeczywista procedura odwoławcza jest fikcją.
Wydaje się jednak, że tak nieprecyzyjne określenie reguł przesądzających de facto o wydaniu pozwolenia stanowi zabieg godzący w pewność rozstrzygnięcia i to w sposób dość szczególny, bowiem ów brak pewności nie jest wynikiem działania organu administracji upoważnionego do wydania pozwolenia na broń (czyli Komendanta Wojewódzkiego Policji lub Komendanta Powiatowego Policji), lecz został przeniesiony na szczebel rozstrzygnięcia eksperckiego. Powyższe stwierdzenie nie ma na celu podważać konieczności odwoływania się do opinii eksperta. Zaangażowanie podmiotu odrębnego od organu może wszak nawet polepszyć sytuację osoby ubiegającej się o pozwolenie na broń. Jest to istotne zwłaszcza w polskim modelu reglamentacji broni, w którym rozstrzyganie spraw z tego zakresu powierzono organom Policji. Ta zaś nie kryje swego daleko idącego „braku przychylności” dla broni, czego najlepszym potwierdzeniem są działania i rozstrzygnięcia częstokroć budzące kontrowersje lub wręcz błędne czy to z punktu widzenia obowiązującego prawa czy też sugerujące brak rozeznania funkcjonariuszy co do klasyfikacji i konstrukcji broni palnej. Jednakże samo odwołanie się do wiedzy eksperta-psychologa nie może zapewnić realizacji zasad ogólnych KPA, w szczególności zasady pogłębiania zaufania (art. 8 KPA), zasady tłumaczenia przesłanek (art. 11 KPA).
De lege ferenda wydaje się trafne, bardziej precyzyjne ustalenie (zapewne dość szerokiego) katalogu badań przydatnych przy ocenie przez psychologa predyspozycji danej osoby do zgodnego z prawem posiadania i używania broni. Pomocną w opracowaniu takiego katalogu, poza dorobkiem czysto doktrynalnym, może się okazać praktyka pracy psychologów w latach ubiegłych. Dziesięcioletni okres obowiązywania BrońAmU dostarcza zapewne miarodajnego materiału w tej kwestii.
Innym, alternatywnym w stosunku do poprzedniego, postulatem skierowanym w tej sprawie do prawodawcy jest ograniczenie reglamentacji w oparciu o kryteria psychologiczne, skoro (o czym była już mowa) doktryna psychologii nie wypracowała dotychczas nawet jednolitego, powszechnie przez jej przedstawicieli akceptowanego katalogu cech, czy chociażby obszarów badań, potrzebnych do określenia źródeł agresji i związanych z nią działań przestępczych. Można oczywiście poprzestać na dokonaniu wyboru jednej z zasygnalizowanych wcześniej teorii (lub jeszcze innej), lecz będzie to nadal zaledwie jeden z wielu poglądów, którego wybór może być trudny do uzasadnienia. Wobec silnych (zdaniem autorów – czasem nawet przesadnie) emocji, jakie zwykle towarzyszą problematyce zwiększenia dostępności broni, każdy, kto opowiedziałby się za wyborem jednego kryterium padłby zapewne ofiarą ostrej krytyki. Postulat ograniczenia reglamentacji opartej o badania psychologiczne może wydać się na pierwszy rzut oka nadto liberalny, jednakże wobec przedstawionych powyżej twierdzeń oraz wątpliwości samego środowiska psychologicznego należy się zastanowić nad skutecznością obecnego modelu.
Reglamentacja posiadania i używania broni przez osoby prywatne spotyka się ze znaczną aprobatą adresatów norm reglamentacyjnych. Genezy tego zjawiska szukać należy zapewne w utrzymującym się od pewnego czasu silnym przekonaniu, że broń sama w sobie stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego20. Opinia społeczna przyzwala wobec tego na coraz dalej idącą reglamentację tego dobra. To przyzwolenie zaczyna nawet przybierać postać obojętności lub wręcz afirmacji dla takich działań, jak ograniczanie dostępności broni przez organy wykonujące zadania reglamentacyjne21.
Nie sposób jednak przejść do porządku dziennego nad faktem, iż obowiązujące w naszym kraju, i tak już wyjątkowo restrykcyjne przepisy ograniczające dostępność broni, coraz częściej padają ofiarą wysoce stronniczej interpretacji, co gorsza mającej bezpośrednie przełożenie na stosowanie prawa! Niezależnie bowiem od indywidualnych, czy wręcz zbiorowych przekonań, wszyscy, zwłaszcza zaś sprawujący władzę (a więc i organy administracji, w tym Policja) powinni szanować fundamentalną zasadę praworządności. Jeżeli zatem, dany przepis jest uznawany przez Policję za niewłaściwy, to może ona podjąć starania o zmianę w obowiązującym prawie (co zresztą KGP usiłuje obecnie zrobić). Nie może natomiast być tolerowana praktyka arbitralnego rozszerzania katalogu przesłanek warunkujących wydanie pozwolenia na broń. Tymczasem od kilku lat, daje się zaobserwować skłonność podmiotów uprawnionych do wykonywania zadań z zakresu reglamentacji posiadania i używania broni22 do uzależnienia wydania pozwolenia na broń do celów sportowych, od przedstawienia przez zainteresowanego zaświadczenia (wydanego przez organizację sportową) o osiąganiu szczególnych wyników w jednej z dyscyplin strzeleckich23. Nie stanowi ona, w przeważającej większości istniejących wersji, zagrożenia porównywalnego z bronią bojową24.
Przedstawione we wcześniejszej części niniejszego opracowania argumenty natury kryminologicznej, wskazujące na zagrożenia, które niesie ze sobą posiadanie broni przez osoby prywatne powinno się rozpatrywać w kontekście konkretnych zjawisk społecznych. Ważna jest tu także interpretacja danych. Często problematyka dostępności broni, jako budząca negatywne emocje pada ofiarą nadużyć. Powszechne w opinii publicznej i szeroko rozpowszechnione w doktrynie oraz opiniach praktyków poglądy o istnieniu prostej zależności pomiędzy wzrostem liczby sztuk broni a eskalacją przemocy w społeczeństwie, nie znajdują, jak się wydaje, bezwzględnego oparcia w danych statystycznych. Właśnie przybliżeniu i próbie skomentowania tych mało znanych i często ignorowanych informacji służyć będzie druga część niniejszego opracowania.
Wypada podkreślić, że założenia naukowe, zarówno psychologiczne jak i socjologiczne czy też kryminologiczne powinny być rozpatrywane i weryfikowane w oparciu o ich praktyczne rezultaty.
Na uwagę zasługuje fakt, że wiele, zarówno krajowych, jak i zagranicznych, źródeł zawiera informacje wskazujące na to, że zależności występujące pomiędzy przyjętym modelem reglamentacji broni25 a nasileniem przestępczości z użyciem przemocy26 cechują się znacznym skomplikowaniem i po dogłębnej analizie prowadzić mogą ku wnioskom w istotnym stopniu odmiennych od tych, które dziś stanowią doktrynalne podstawy budowy restrykcyjnego modelu reglamentacji broni.
Niezwykle ciekawego, z kryminologicznego punktu widzenia, materiału do rozważań dostarcza tu praca P. Palki. Stwierdza on z jednej strony, iż porównanie statystyk dotyczących liczby zabójstw z użyciem broni palnej w USA i Wielkiej Brytanii pozwala powziąć przekonanie, iż istnieje ścisły związek pomiędzy dostępnością i rozpowszechnieniem broni a liczbą ww. zabójstw. Z drugiej strony jednak niskiej liczby zabójstw z użyciem broni palnej w Polsce okresu PRL upatruje w restrykcyjnym modelu reglamentacji. Stwierdza zarazem, że wpływ miała tu też „hermetyczność granic” oraz, co bardziej istotne, uznaje na podstawie przekonujących danych statystycznych, iż „od roku 1990 następuje wyraźny wzrost liczby zabójstw z użyciem broni palnej”27, choć model reglamentacji w owym czasie nie uległ żadnym istotnym zmianom i podlegał zasadniczo tej samej ustawie o broni, amunicji i materiałach wybuchowych z 1961 r.28. Prawdopodobnie więc, nawet wbrew pierwotnym zamierzeniom autora (niechętnego rozszerzeniu dostępności broni palnej), z przedstawionych danych wynika, iż nie sposób ustalić jednoznacznej zależności pomiędzy zmianami legislacyjnymi rozszerzającymi dostępnością broni w społeczeństwie a ilością zabójstw dokonanych przy jej użyciu. Wydaje się wręcz, że zmiany te pozostają bez wpływu na rozwój wydarzeń w omawianej tu kwestii. Skoro bowiem przepisy o dostępności broni uległy liberalizacji wraz z BrońAmU i w konsekwencji stosowaniem jej przepisów wykonawczych, a wzrost, o którym mówi P. Palka dał się zauważyć już od 1990 r., to wydaje się, że zjawisko to wywołały czynniki pozaprawne, a w każdym razie wychodzące poza zakres regulowany przepisami reglamentującymi dostępność broni. Mogły tu mieć wpływ np. przepisy ułatwiające wjazd na teren RP osób z zagranicy, czyli znoszące powoływaną przez cytowanego autora „hermetyczność granic”. Wreszcie i zmiany społeczne, ekonomiczne oraz polityczne mogły doprowadzić do zwiększenia liczby zabójstw z użyciem broni palnej.
Poszukiwanie przyczyn, a tym bardziej sugerowanie środków zaradczych i rozwiązań wykracza dalece poza ramy niniejszej pracy. Zasygnalizować wypada jedynie, że kilka z przedstawionych wyżej wniosków, wypowiedzianych przez tych przedstawicieli doktryny, którzy opowiadają się za utrzymaniem lub rozszerzeniem reglamentacji należy poddać pod dyskusję, w świetle przedstawionych danych statystycznych.
Błędem wydaje się sugerowanie, że wszelkie próby racjonalizacji sposobu, w jaki aktualnie uregulowano dostęp do broni palnej, prowadzić będą do stanu zagrożenia, jaki w chwili obecnej cechuje USA. Wydaje się, że bardziej przydatne jest stosowanie metody porównawczej wobec państw UE i innych państw europejskich. Na uwagę zasługuje kompleksowe zestawienie29 współczynnika zabójstw na 100 tysięcy mieszkańców30 i wskaźnika liczby posiadaczy pozwoleń na broń na 1000 mieszkańców. Wydaje się, że jest to podejście trafne i przystępne, gdyż ukazuje „stopień nasycenia bronią” lepiej niż proste przedstawienie ilości broni w rękach osób prywatnych na terenie kraju, zwłaszcza w kontekście zróżnicowanej liczebności mieszkańców badanych państw.
Tabela 1. Zestawienie współczynnika zabójstw na 100 tysięcy mieszkańców i wskaźnika liczby posiadaczy pozwoleń na broń na 1000 mieszkańców31
Kraj Współczynnik zabójstw Wskaźnik liczby posiadaczy broni
Czechy 1,32 30
Finlandia 2,35 308
Francja 1,56 27
Hiszpania 1,14 32
Niemcy 0,95 18
Polska 1,47 3,5
Słowacja 1,96 40
Szwajcaria 0,96 200
wskaźnik liczby posiadaczy broni oszacowany na podstawie danych o liczbie posiadanych sztuk broni
W. Brytania 1,77 obowiązuje całkowity zakaz posiadania automatycznej broni długiej i wielostrzałowej broni krótkiej 32
Włochy 1,19 16
Tytułem komentarza do przytoczonych danych warto podkreślić, że nie wynika z nich istnienie pozytywnej zależności pomiędzy ilością pozwoleń na broń a ilością zabójstw. Polska praktyka wydawania pozwoleń na broń jest, jak pokazuje tabela, jedną z najbardziej restrykcyjnych spośród 10 porównywanych krajów, ustępując pod tym względem tylko Wielkiej Brytanii. Nie przynosi to jednak wymiernych rezultatów w zapobieganiu zabójstwom. Kraje o wyższym wskaźniku liczby posiadaczy broni cechuje częstokroć niższy współczynnik zabójstw. Zwraca uwagę fakt, że wyższy wskaźnik liczby posiadaczy oznacza tu nie drobne różnice, lecz znaczne wielokrotności. Co istotne, wniosek ten dotyczy także krajów sąsiadujących z Polską. Z kolei w Wielkiej Brytanii, będącej jedynym krajem o mniejszej liczbie posiadaczy pozwoleń, współczynnik zabójstw jest wyższy. Oczywiście przedstawione dane statystyczne nie oddają skomplikowanych, często posiadających pozaprawne podstawy, różnic między społeczeństwami zamieszkującymi wymienione kraje. Są to jednak argumenty przynajmniej częściowo podważające często spotykane przekonanie o istnieniu nierozerwalnego wręcz związku pomiędzy legalizacją szerszego dostępu do broni a wzrostem zagrożenia zabójstwami. Nieprzypadkowo też wykorzystano tu dane dotyczące zabójstw w ogóle, nie zaś tylko zabójstw z użyciem broni palnej. Celem było ukazanie całości wpływu broni na problematykę zabójstw, zatem także uwzględnienie ewentualnego czynnika odstraszającego napastników.
Przeciwnicy dostępności broni także często sięgają do argumentów statystycznych, czyniąc to jednak niejednokrotnie w odniesieniu do danych pochodzących głównie np. z USA, który to kraj po pierwsze reprezentuje skrajne i krańcowo odmienne (także od przyjętego w większości państw europejskich) względem polskiego podejście do problematyki dostępności broni, a po drugie zasadniczo różni się od Polski szeregiem czynników pozaprawnych, czy w każdym razie „pozareglamentacyjnych”, a będących, jak wspomniano wcześniej, być może nawet ważniejszymi dla efektu końcowego, czyli realnego stanu zagrożenia. Podejście to cechuje skłonność do nadmiernego ograniczania pola zainteresowań, sięgania wyłącznie do argumentów bezpośrednio dotyczących liczby sztuk broni w społeczeństwie i liczby zabójstw. Choć nie można zaprzeczyć, że są to niezwykle przydatne informacje, to często są one rozpatrywane w całkowitym oderwaniu od realiów funkcjonowania porównywanych społeczeństw. Łatwo jest bowiem przedstawić przytłaczającą liczebność zabójstw z użyciem broni palnej w USA. Trudniej już jest wdać się w pogłębioną analizę przyczyn agresji w tym niezwykle zróżnicowanym społeczeństwie. Argumenty dotyczące USA są też o tyle bezzasadne, że w Polsce nie spotyka się praktycznie żadnych postulatów doktrynalnych wprowadzenia modelu reglamentacji wzorowanego na amerykańskim. Nie jest to zresztą możliwe, przynajmniej na poziomie ustaw zwykłych i wymaga wprowadzenia zmian na poziomie konstytucyjnym. Można i należy spierać się co do sposobu uzdrowienia regulacji dotyczących broni, zwłaszcza, że mogą one, zdaniem części autorów, pomóc w rozwiązaniu kryminologicznego problemu zabójstw z użyciem broni. Trafne wydają się też prawnokarne rozważania nad zmianami w podejściu to kwestii obrony koniecznej i miejsca legalnie posiadanej broni palnej w grupie środków takiej obronie służących33.
W ostatnim czasie błędne, jak się wydaje, utożsamianie kontaktu z przedmiotami o wyglądzie broni ze źródłem agresji znalazło wyraz w działalności wychowawczej. W kilku przedszkolach w Warszawie, Toruniu i Zabrzu dyrekcja podjęła decyzję o wycofaniu zabawek „militarnych” (głównie plastikowych odlewów imitujących broń palną, pojazdy wojskowe i wyposażenie militarne). Decyzje uzasadnia się rzekomym wpływem tych zabawek na kształtowanie postaw agresywnych. Podejście to spotyka się z krytyką ze strony doktryny psychologii. A. Resler-Maj twierdzi, że: „same zabawki militarne (...) nie wywołują zachowania agresywnego dzieci. W związku z przypisywanym im przeznaczeniom i skojarzeniom (walka, obrona, siła) mogą służyć, częściej niż inne zabawki, rozładowaniu napięcia i złości. Gdy nie służą rozładowaniu napięcia, mogą uczyć ról w grupie (…). Zabierając dzieciom niektóre zabawki nie spowodujemy, że przestaną ujawniać zachowania agresywne. (…) Istotne jest nie to, czym [dziecko – przypis autorów] się bawi, ale to, dlaczego jest aż tak agresywne, że nas to niepokoi”34. Cytowana przedstawicielka doktryny i praktyki35 zauważa, że treścią zabaw dzieci są bodźce recypowane od najbliższego otoczenia (szczególna jest tu rola zaobserwowanych relacji między najbliższymi), mediów, lektur, a także własne doświadczenia i emocje z nich wynikające. Autorka wskazuje na problem braku dogłębnej analizy tego podłoża agresji i niesłuszne, nieskuteczne czy wręcz przeciwskuteczne uciekanie się przez rodziców i opiekunów do prostego ograniczania dzieciom możliwości zabawy. Za lepszą metodę uznaje A. Resler-Maj ustalenie i wyeliminowanie przyczyn agresji, bez izolowania dzieci od „militarnych” zabawek36.
Prostsze (lecz mniej efektywne) jest, i to zarówno dla prawodawcy, jak i dla organów wykonawczych różnych szczebli życia społecznego, upatrywanie w ograniczaniu dostępności broni sposobu na rozwiązanie lub przynajmniej stłumienie, wyciszenie, chwilowe odsunięcie zagrożenia, jakie niesie ze sobą eskalacja agresji i przemocy w polskim społeczeństwie. Dla przykładu, łatwiejszą (ale w dalszej perspektywie nieudatną, nieskuteczną) jest metoda polegająca na wprowadzaniu coraz to nowych ograniczeń administracyjnych, które mają zamknąć dostęp do broni, popierając to argumentem o szerzącym się alkoholizmie, narkomanii, pauperyzacji, frustracji etc. Trudniejsze dla organów administracji państwowej i samorządowej, lecz niezbędne dla społeczeństwa, jest podjęcie skutecznej walki z patologiami, nie zaś blokowanie jednej tylko z potencjalnych możliwości zmaterializowania wynikłych z nich zagrożeń.
* Autor jest doktorantem w Katedrze Prawa Administracyjnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego.
** Autorka jest magistrem psychologii, absolwentką Uniwersytetu Łódzkiego.
1 W. Poznaniak, Społeczno-psychologiczne aspekty posiadania broni, RPEiS 2003, Nr 2, s. 265.
2 Przedstawione powyżej kryterium, choć wciąż jeszcze znajdujące oparcie w przepisach, w tym zwłaszcza w rozporządzeniu MSWiA z 20.3.2000 r. w sprawie szczególnie niebezpiecznych rodzajów broni i amunicji oraz rodzajów broni odpowiadającej celom, w których może być wydane pozwolenie, Dz.U. z 2000 r. Nr 29, poz. 240, zwane dalej BrońSzNR, wydaje się tracić na aktualności wobec upowszechniania się dyscyplin typu IPSC (skrót od International Practical Shooting Confederation – Międzynarodowej Federacji Strzelectwa Praktycznego z siedzibą w Kanadzie, za: www.ipsc.org, stan na: 20.4.2009 r. Strzelectwo praktyczne w zasadniczy sposób różni się od znanego dotychczas strzelectwa statycznego (precyzyjnego). Ruch, presja czasu na wynik – to cechy charakterystyczne dyscyplin wchodzących w skład strzelectwa praktycznego, dynamicznego. Strzela się amunicją kal. 9 mm PARA i amunicją do broni o większym kalibrze, obowiązkowe są okulary ochronne i ochraniacze słuchu - także dla widzów, a na torze strzeleckim (za każdym razem innym) zawodnikowi towarzyszy sędzia (Range Officer). Realne dystanse strzelania, tarcze dotychczas nieznane w Polsce – w tym tarcze metalowe, specyfika konkurencji i mistrzostwo w opanowaniu broni, to najciekawsze atrybuty tej dyscypliny strzeleckiej. Tu nie ma „zacięć” – problemy ze sprzętem i amunicją są problemami zawodnika, dane za: http://www.ipsc-poland.org, stan na: 20.4.2009 r. Podobnymi do IPSC dyscyplinami, których także dotyczą powyższe konstatacje, są IDPA (International Defensive Pistol Association; za: www.idpa.com, stan na: 20.4.2009 r.) oraz CAS (Cowboy Action Shooting; za: http://en.wikipedia.org/w...ction_shooting, stan na: 20.4.2009 r.), w których stosuje się broń zbliżoną do bojowej, opartą na niej czy też ją odwzorowującą (zwłaszcza CAS).
3 W. Poznaniak, Społeczno…, op. cit., s. 265 [za:] W. Kopaliński, Słownik symboli, Warszawa 1990 r., s. 76.
5 Prowadzący badanie doprowadzali studentów biorących udział w badaniu do zdenerwowania. Część zdenerwowanych studentów znajdowała się w pomieszczeniu, gdzie umieszczono pistolet, natomiast grupa kontrolna przebywała w pomieszczeniu z rakietą tenisową. Następnie część osób z obu grup aplikowała wstrząsy elektryczne innym studentom.
6 L. Berkowitz, How guns control us, „Psychology Today” 1981, Nr 6, s. 11-12, szerzej zob.: L. Berkowitz, The concept of aggressive drive: Some additional considerations [w:] L. Berkowitz (red.), Advances in Experimental Social Psychology, Vol. 2, Nowy Jork 1965.
7 Por. antropologiczna koncepcja przestępstwa Lombroso: teoria „złego człowieka”, „chorego na przestępstwo”, beznadziejność resocjalizacji – dziś oceniana negatywnie – np. przez J. Matuszewskiego. (opinia wygłoszona w trakcie cyklu wykładów z historii państwa i prawa polskiego w roku 2008/2009 na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego)., por. także: T. Maciejewski, Historia powszechna ustroju i prawa, Warszawa 2004, s. 343-344.
8 Por. P. Palka, Zabójstwa z broni palnej – niepowodzenia ścigania karnego, Olsztyn 2004, s. 256-257.
9 I.P. Pawłow, Conditioned reflexes, London 1927, Э.А. Асратян, Иван Петрович Павлов. Жизнь, творчество, современное состояние учения, М.: Наука, 1981, por. też: Skinner Burrhus Frederic, Poza wolnością i godnością, Warszawa 1978.
10 A. Frączek, Studia nad psychologicznymi mechanizmami czynności agresywnych, Warszawa 1979, s. 50; zob. także: W. Poznaniak, Społeczno…, op. cit., s. 274.
11 W. Poznaniak, Społeczno…, op. cit., s. 274.
12 Dz.U. z 2004 r. Nr 52, poz. 525, dalej jako: BrońAmU.
13 Należy w tym miejscu podkreślić, że w doktrynie formułuje się postulaty objęcia reglamentacją także dostępu do innych niż broń narzędzi i urządzeń, których używanie może prowadzić do zagrożenia zdrowia lub życia. Pogląd taki wyraziła np. E. Olejniczak-Szałowska, Prawo ochrony bezpieczeństwa i porządku publicznego, [w:] M. Stahl (red.), Materialne prawo administracyjne – pojęcia, instytucje, zasady, Warszawa 2005, s. 411.
14 Dotyczy to zwłaszcza recydywistów, którzy sami doświadczyli odparcia ich zamachu, choć nie tylko, jeżeli uwzględnić występowanie „wymiany doświadczeń” pomiędzy przestępcami np. w zakładach karnych lub w obrębie zorganizowanych grup przestępczych.
15 Osoby te pozostają jednak zdeklarowanymi przeciwnikami jakiegokolwiek rozszerzenia prawa do broni.
16 Ibidem, s. 266.
17 W. Poznaniak, Społeczno…, op. cit., s. 266.
18 Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 7.9.2000 r. w sprawie badań lekarskich i psychologicznych osób ubiegających się lub posiadających pozwolenie na broń, Dz.U. Nr 79, poz. 898, wydane na podstawie art. 15 ust. 7 BrońAmU.
19 Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 23.12.2005 r. – wykaz stanów chorobowych i zaburzeń funkcjonowania psychologicznego wykluczających możliwość wydania pozwolenia na broń i rejestracji broni, Dz.U. z 2006 r. Nr 2, poz. 14.
20 Jak trafnie zauważa P. Palka (skądinąd jeden z największych przeciwników przywrócenia szerokiego dostępu do broni palnej): „O broni palnej nie sposób mówić bez emocji. Związek pomiędzy jej (broni – przypis autora) posiadaniem a bezpieczeństwem obywateli czy też poczuciem tego bezpieczeństwa (lub ich antonimami) jest wyraźny (…). Problematyka dostępu do broni jest wciąż żywa. Przyczynkiem do pojawiających się na ten temat dyskusji staje się nie tylko każdy zasłyszany przypadek jej użycia (obojętnie zresztą w jakiej relacji: obrona czy zamach), lecz dość często wręcz jakikolwiek ujawniony symptom nieudolności instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo (…)” – P. Palka, Reglamentacja dostępu do broni palnej. Głos w dyskusji, Przegląd Policyjny 2001, Nr 2, s. 76.
21 Na podstawie art. 9 ust. 1–5, art. 18 ust. 1–5 i art. 19 ust. 1–3 BrońAmU.organami administracji wykonującymi zadania z zakresu wydawania pozwoleń na broń są: Komendant Wojewódzki Policji lub Komendant Powiatowy Policji, Komendant Oddziału Żandarmerii Wojskowej w odniesieniu do żołnierzy zawodowych lub Straż Graniczna na obszarze przejścia granicznego i w strefie nadgranicznej.
22 M.in. ta i wiele innych „swobodnych” interpretacji BrońAmU znajduje się na www.policja.katowice.pl; szerzej zob. J. Lewandowski, Policja łamie prawo, czyli Halloween po polsku, Strzał 2007, Nr 11, s. 3.
23 Nie ma tu miejsca na szersze przedstawienie daleko idącej bezzasadności takich twierdzeń, wynikającej ze względów czysto praktycznych. Zasygnalizować wypada, iż broń, stanowiąca w sporcie strzeleckim podstawowe narzędzie, jest potrzebna w takim samym stopniu zawodnikowi wybitnemu, jak i przeciętnemu, czy nawet słabemu. Trudno wyobrazić sobie cofnięcie możliwości korzystania (na własny koszt) z siłowni, boiska, czy też rakiety tenisowej zawodnikowi tylko dlatego, że nie uzyskał on jeszcze np. miejsca na podium. Podobnie rzecz się ma nawet w takich przypadkach, jak np. korzystanie z samochodu wyścigowego, motocykla, roweru, czy choćby basenu, które to rodzaje aktywności niosą ze sobą niejednokrotnie znaczne zagrożenie i to nie tylko dla samego zawodnika. Zarzut, jakoby broń nie mogła być traktowana jak inne przyrządy sportowe, choć wydaje się na pozór brzmieć przekonująco, powinien być postrzegany w oparciu o dogłębne zrozumienie tego, czym w istocie swej jest broń sportowa.
24 R. Adam, Najskuteczniejsza broń ręczna, Warszawa 1999, s. 8–9.
25 A co za tym idzie stopniem dostępności broni dla osób prywatnych.
26 W tym zabójstw i rozbojów przy których popełnianiu posłużono się bronią.
27 Por. P. Palka, Zabójstwa …, op. cit., s. 29.
28 Ustawa z 31.1.1961 r. o broni, amunicji i materiałach wybuchowych, Dz.U. Nr 6, poz. 43 ze zm.
29 P.B. Zadora, Bantustan Polska, czyli europejska rzeczywistość statystyczna, Strzał 2008, Nr 10, s. 21. Autor podaje, że dane pochodzą z zastawień Eurostatu (współczynnik zabójstw) oraz Graduale Institute of Interational Studies w Genewie i z IWA Messe (wskaźnik liczby posiadaczy pozwoleń na broń).
30 Dane obejmują zabójstwa i przypadki nieumyślnego spowodowania śmierci z lat 2004–2006.
31 Tabela sporządzona na podstawie P.B. Zadora, Bantustan…, op. cit., s. 21.
32 W Wielkiej Brytanii dla osób prywatnych nie jest dostępna żadna broń palna wielostrzałowa. Wprowadzenie wartości liczbowej ukazującej ilość dostępnej w tym kraju broni (głównie jednostrzałowej, która stwarza znacznie mniejsze zagrożenie i jest znacznie mniej przydatna, zwłaszcza w przypadku morderców masowych) nie mogłoby oddać w należyty sposób stopnia zróżnicowania pod tym względem reglamentacji broni w Wielkiej Brytanii w stosunku do reszty ww. państw i płynących z tego skutków. Ewentualna liczba broni jednostrzałowej dostępnej w Wielkiej Brytanii nie pozwala na dokonanie porównań zagrożeń przez tę broń generowanych, gdyż jest to broń nieporównywalnie mniej niebezpieczna, a zatem posiadająca inny ciężar gatunkowy w sferze omawianych tu zagadnień Podobnie ewentualny pozytywny efekt w postaci zmniejszenia przestępczości (który, jak się wydaje, można obserwować na przykładzie pozostałych państw porównanych w Tabeli 1) nie może być na tych samych zasadach odnoszony do Wielkiej Brytanii, gdyż poziom efektu odstraszającego, prewencyjnego dostępnej w tym kraju broni jest siłą rzeczy niższy, proporcjonalnie do mniejszej skuteczności samej broni.
33 Nie ma natomiast potrzeby udowadniania wad amerykańskiego modelu reglamentacji, gdyż jest on nie tylko odmienny z samych regulacji prawnych, ale też zgoła odmienne są jego podstawy. Punktem wyjścia dla rozważań nad modelem amerykańskim (na ich całościowe omówienie i analizę nie ma tu miejsca) jest treść Drugiej Poprawki do Konstytucji USA, zgodnie z którą „uzbrojona milicja jest gwarantem wolności społeczeństwa”. Takie sformułowanie przepisu prowadzi do rozłamu w doktrynie amerykańskiej. Tzw. korporacjoniści twierdzą, że za milicję należy uznać amerykańską Gwardię Narodową, a więc umundurowaną formację o charakterze wojsk obronnych, swoiste nowoczesne pospolite ruszenie. Co za tym idzie przepis konstytucyjny odnoszą oni tylko do tego typu formacji, odmawiając zasadności powszechnemu dostępowi do broni. Z kolei przedstawiciele opcji indywidualistycznej utrzymują, iż owym gwarantem wolności i bezpieczeństwa jest potencjalna możliwość uzbrojenia całego narodu amerykańskiego. Koncepcja ta wydaje się przeważać zarówno w regulacjach prawa stanowego, jak i za sprawą orzecznictwa Sądu Najwyższego (chodzi tu w szczególności o orzeczenie w sprawie District of Columbia vs. Heller (554 U.S. x 2008, 07-290.), które głosi, iż: The Second Amendment protects an individual right to possess a firearm unconnected with service in a militia, and to use that arm for traditionally lawful purposes, such as self-defense within the home.) Przedstawione powyżej wnioski każą odejść od posługiwania się argumentacją stricte statystyczną i przejść do rozważań o szerszej perspektywie. Należy uznać, że upatrywanie remedium na eskalację agresji w utrzymaniu lub dalszym ograniczaniu dostępności broni jest metodą ekstensywną, wycinkową, czy wręcz swoistą prawodawczą protezą, dotkniętą szeregiem ograniczeń.
34 A. Resler-Maj, Zabawy z bronią, Charaktery 2009, Nr 5, s. 31–32.
35 Autorka jest psychologiem, terapeutą poznawczo-behawioralnym, pracuje z dziećmi, młodzieżą i rodzinami w Samodzielnym Publicznym Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie.
Opracowanie przez prof. Widackiego. Oczywiście tendencyjne, i jak na Pana profesora w wąskim horyzoncie spojrzenia na problem. Przeciez ludzie są tak głupi, że nie mozna motłochu traktować poważnie i nalezy chronic go przed zrobieniem sobie kuku. Inaczej wszyscy sie powystrzelaja i kto będzie płacił podatki na kastę wszechwaładnych miłościwie nam panujących oraz dybał dla dobra przyszłych pokoleń żyjących w wszechogarniajacym nas dobrobycie i szczęśliwości.
Dla kontrastu zaś artykuł .klik gdzie Pan prof. Filar prezentuje według mnie wyważony pogląd na sprawę dostepu do broni. Warto też było by się przyjrzeć opracowaniu
M. Filar: Prawo posiadania broni palnej jako obywatelskie prawo podmiotowe
na razie ponoć jest w druku, jednak może niedługo będzie dostępne
Tutaj zaś ciekawe spojrzenie klik na prawo do broni jako jedno z podstawowych praw obywatelskich i może niektórym sie przydać jak ma sie praktyka naszych WPA i ogólnej polityki KG w tym zakresie do prawa międzynarodowego.
Polacy mają prawo do posiadania broni
Włodzimierz Chróścik 07-05-2008, ostatnia aktualizacja 07-05-2008 06:45
Tylko zacietrzewienie pozwala na akceptację sytuacji, w której hobby polegające na strzelaniu do zwierząt usprawiedliwia posiadanie broni, a chęć obrony żony przed gwałtem już nie – pisze znany radca prawny Włodzimierz Chróścik.
Kierownictwo Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej odcięło się od projektu zmian przepisów o dostępie obywateli do broni już 48 godzin po jego zaprezentowaniu przez Andrzeja Czumę. Pozawerbalny komunikat liderów PO był czytelny – jako eksces na miarę internetowych wynurzeń Janusza Palikota propozycję posła Czumy należało spektakularnie spacyfikować.
Uzbrojony Polak straszy
To źle dla zwolenników liberalizacji, a i dla Platformy nie najlepiej, bo bezrefleksyjne odrzucenie projektu było ze strony tej partii naruszeniem obietnic zaufania oraz szacunku państwa wobec obywateli. Poniechano powołania zespołu ekspertów, odstąpiono od analizy skutków proponowanej regulacji i podjęto polityczną decyzję.
Jeśli jest ona merytorycznie błędna (co pozostaje kwestią otwartą), to domagającej się szerszego dostępu do broni mniejszości odebrano jej prawa bez żadnej przyczyny. A dotyczy to praw nie byle jakich, bo prawo do obrony życia i zdrowia własnego oraz członków rodziny przed bezprawnym zamachem są podstawowymi prawami obywatelskimi. Nawet jeśli konstytucja – zapewniając każdemu ochronę życia – nie gwarantuje dostępu do skutecznych narzędzi tej ochrony. Podkreślić również należy, że polskie przepisy normujące możliwość uzyskania pozwolenia na broń należą obecnie do najbardziej restrykcyjnych w Unii Europejskiej.
W społeczeństwie, któremu od ponad dwu stuleci (z wyjątkiem międzywojennego epizodu) posiadania broni zabraniano, podstawową trudność sprawia większości już samo zrozumienie, że zakaz dostępu obywateli do broni nie jest dogmatem, a argumenty zwolenników jej posiadania nie muszą być z definicji niepoważne. Od PO należy oczekiwać, że wzniesie się ponad uprzedzenia i uważnie sprawę zbada. Wciąż jest to możliwe, warto więc zrelacjonować pokrótce najważniejsze racje zwolenników liberalizacji.
Zakazy dostępu do broni narodziły się jako gwarancje kontroli nad narzędziami przymusu wobec maluczkich, którym wmawiano zresztą, że nie o ową kontrolę chodzi, tylko o to, by będące atrybutem pozycji społecznej miecze nie trafiły w ręce niegodnego plebsu. Ta ideologia ewoluowała następnie, przybierając postać teorii, iż człowiek jest z natury zbyt agresywny i nieprzewidywalny, by można było mu pozwolić na posiadanie broni. Szczególnie akcentowały to formacje ustrojowe traktujące obywateli jak element państwu wrogi. Do dziś zresztą niechęć wobec wizji uzbrojonego społeczeństwa najsilniejsza jest w większości krajów postkomunistycznych. W Polsce koncepcja owej szczególnej niedojrzałości społecznej dodatkowo przez dwieście lat z okładem rozwijana była przez kolejnych okupantów, którym uzbrojony Polak był solą w oku. Starali się wpoić mu niechęć do broni argumentami siłowymi i wykorzystując demagogiczną indoktrynację.
Kto chce zabić, zabije
W Wielkiej Brytanii broni innej niż myśliwska od wielu lat posiadać nie wolno, lecz liczba nielegalnych pistoletów i rewolwerów rośnie lawinowo wraz z przestępczością. Natomiast np. w Czechach czy Niemczech, w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców, legalnej broni jest kilkakrotnie więcej niż w Polsce, bez szkody dla publicznego bezpieczeństwa. To ważne przykłady, bo z krajów bliskich nam kulturowo. Dowodzą, że to nie legalna broń jest przyczyną przestępczości, lecz nierozwiązane problemy społeczne, etniczne itp.
Tezę tę dodatkowo potwierdzają statystyki poszczególnych krajów, z których wynika, że przestępstw z wykorzystaniem legalnej broni nieomal się nie popełnia, a i migracja broni pomiędzy białą a czarną strefą jest niewielka. Analogiczne wnioski wyciąga się z porównania USA ze Szwajcarią i Kanadą – krajów podobnych pod względem dostępności broni, a tak różnych w statystykach przestępczości.
Stany Zjednoczone stanowią zresztą osobne zagadnienie. Kraj ten, z wysoką liczbą zabójstw popełnianych z użyciem broni palnej, przedstawia się jako koronny dowód na fatalny związek pomiędzy rozpowszechnieniem broni a przestępczością. Niesłusznie, skoro i tam przestępstwa popełnia się głównie z użyciem broni nielegalnej, a feralne statystyki windowane są przez mieszkańców różnorakich gett żyjących w warunkach niewyobrażalnej dysfunkcji społecznej.
Oczywiście przestępstwa oraz wypadki z użyciem legalnej broni też się zdarzają, stąd pytanie, czy nie należałoby zakazać dostępu do broni, gdyby miało to uratować choćby jedno życie. Analiza statystyk prowadzi jednak do wniosku, że nasycenie bronią ma wpływ na liczbę zabójstw z jej użyciem, ale nie na liczbę zabójstw ogółem. Jeśli ktoś chce kogoś zabić, zrobi to dowolnym dostępnym narzędziem (nożem, młotkiem czy siekierą) albo i gołymi rękami. Jeżeli zaś takiego zamiaru nie ma, morderstwa nie popełni.
Ponadto dostęp obywateli do legalnej broni wiąże się ze znacznym zmniejszeniem przestępczości. Jak wynika z niedawnych amerykańskich doświadczeń, w trzydziestu kilku stanach w ciągu kilku lat od wprowadzenia prawa pozwalającego na noszenie ukrytej broni przestępczość kryminalna systematycznie malała. W pozostałych zaś rosła lub utrzymywała się na dotychczasowym poziomie. Ponieważ nowelizacje prawa były dokonywane w różnym czasie (co wykluczyło wpływ jakiegoś innego czynnika), wynika z tej prawidłowości wniosek, że licząc się ze zbrojnym oporem, przestępcy mniej spontanicznie podejmują ryzyko bezprawnego zamachu.
Ludzie pozbawieni moralnej konstytucji zawsze zabijali. Jeśli ktoś chce zabić, zrobi to młotkiem, siekierą albo gołymi rękami
Czy Ziemia jest płaska
To wymowne dane, zwłaszcza w świetle odwrotnej tendencji obserwowanej w Wielkiej Brytanii, gdzie liczba przestępstw kryminalnych regularnie wzrasta od czasu wprowadzenia zakazu dostępu obywateli do broni. Ta sama prawidłowość objawiła się w Australii. Z punktu widzenia kryminologii nie zaskakuje statystyczna reguła, że rozpowszechnienie legalnej broni ogranicza przestępczość – logiczne jest, że ryzyko natychmiastowej, bezpośredniej i dotkliwej odpowiedzialności za popełnienie przestępstwa zbrodnicze zamiary studzi. Jeśli – jak mówią prawne autorytety – najlepszą prewencją jest wysokie prawdopodobieństwo ukarania przestępcy oraz dolegliwość kary, co może skuteczniej przeciwdziałać przestępczości niż realny strach, że ewentualna ofiara zrani lub zabije napastnika?
Dlatego amerykańscy policjanci w większości są zwolennikami szerokiego dostępu praworządnych obywateli do broni. W USA w dziewięciu przypadkach na dziesięć samo wydobycie broni przez niedoszłą ofiarę zapobiega przestępstwu.
Warto wspomnieć, że mimo usilnych starań przeciwnicy dostępu obywateli do broni nigdy nie obalili tych danych, a wszystkie ich argumenty opierają się na twierdzeniach ignorujących statystykę. Dotyczy to także tezy rodzimych oponentów, wedle której światowe prawidłowości nie potwierdzą się nad Wisłą, bo Polacy są głupsi, bardziej niż inne nacje agresywni i nieodpowiedzialni. Niedawno w USA w ten sam sposób przestrzegano przed liberalizacją przepisów, jak się okazało bezpodstawnie. Zaklęcia „powszechnie wiadomo, że” bardzo przypominają w wykonaniu przeciwników dostępu obywateli do broni niegdysiejsze „każdy wie, iż Ziemia jest płaska, bo jakby nie była, wszyscy byśmy z niej pospadali”.
Mordercze skłonności chirurga
Przy głębszej analizie projektu posła Czumy należałoby odróżniać fakty od filozoficznych założeń, by uniknąć jałowych rozważań, czy broń powinna być zakazana, bo jest przedmiotem przeznaczonym do zabijania. Takie dogmatyczne myślenie pozwala bowiem wierzyć, iż w obronie przed napaścią obywatel musi polegać wyłącznie na państwie, gdyż skuteczna samoobrona jest niecywilizowaną eskalacją przemocy.
Takie rozumowanie prowadzi do wniosku, że osoba zawodowo ciesząca się wystarczającym zaufaniem, by przeprowadzać medyczne operacje czy pilotować samoloty, prywatnie jest a priori podejrzana o mordercze skłonności. Ba, umożliwia nawet głoszenie poglądów, że dwudziestoletni, źle wyszkolony chłopak w policyjnym mundurze ma ten szczególny dar wiarygodności, który nie jest dostępny np. architektowi biurowców, w ramach treningów strzelectwa praktycznego oddającego miesięcznie więcej strzałów niż tenże chłopak w całym swoim życiu. Wreszcie ów myślowy zaułek daje nawet wiarę, iż ten sam policjant, który na służbie i ze służbową bronią jest stróżem porządku publicznego, prywatnie i z prywatną bronią przeistoczyłby się w zabójcę.
Utarło się naiwnie uważać, że głos za dostępnością broni jest głosem za brutalnością, a przeciwko cywilizacji, że wystarczy posiadania broni zakazać, by świat stał się doskonały. Cała historia gatunku homo sapiens pokazuje jednak, że ludzie pozbawieni odpowiedniej moralnej konstytucji zawsze zabijali i nadal będą zabijać. Rzecz więc w tym, by ofiara nie była bezbronna w starciu z agresorem, który wszelkie zakazy ma za nic i swych zbrodniczych narzędzi nie zwykł nabywać w legalnie działającym sklepie.
Poszerzenie dostępu do broni wiąże się i z negatywnymi skutkami – więcej broni to nieuchronnie więcej niepotrzebnych śmierci. Jednakże są i skutki pozytywne – więcej legalnej broni to także znacznie mniej innych niepotrzebnych śmierci.
Samotna szarża posła Czumy
Więcej tragedii to więcej, a mniej to mniej, decydować winna ostateczna liczba – jeśli tysiące śmiertelnych wypadków komunikacyjnych nikomu nie przywodzą na myśl konceptu wprowadzenia zakazu posiadania samochodów, niech i pojedyncze wypadki z udziałem legalnej broni nie będą głównym argumentem w dyskusji o jej dostępności. Jeśli wolność przemieszczania się jest wystarczającą wartością, by dla niej poświęcić wiele istnień, czemu ocalenie wielu istnień nie jest warte zaryzykowania kilku?
Tylko brakiem chłodnej refleksji tłumaczyć można tak wielki opór przeciwko liberalizacji w kraju, w którym każdy może broń posiadać, jeżeli zostanie myśliwym. Tylko zacietrzewienie pozwala na akceptację sytuacji, w której hobby polegające na strzelaniu do zwierząt posiadanie broni usprawiedliwia, a chęć obrony żony przed gwałtem już nie.
Nie jest objawem namysłu ignorowanie zdecydowanie pozytywnych skutków liberalizacji i uleganie argumentom, które w dziedzinie informatyki przekładałyby się na żądanie wprowadzenia zakazu posiadania komputerów, by przeciwdziałać sytuacji, w której zamiast czaić się po gościńcach, zbójcy atakują bankowe strony internetowe. To droga donikąd.
Argumenty za liberalizacją są wystarczająco poważne i liczne, by bez ryzyka śmieszności pochylić się nad inicjatywą Andrzeja Czumy z większą niż dotychczas starannością, mając też świadomość, że podobnie jak nikt inny, i on nie domagał się wprowadzenia w Polsce nieograniczonego dostępu do broni. Zaproponował jedynie, by pozwolenia na broń nie można było uznaniowo odmówić praworządnemu i zdrowemu na umyśle obywatelowi. Ustawowy mechanizm zamiast administracyjnej uznaniowości, co do zasady wszak przez Platformę Obywatelską krytykowanej – oto sedno samotnej szarży posła Czumy.
Autor jest radcą prawnym w firmie Kancelaria Radców Prawnych Włodzimierz Chróścik
dzięki Daro, znamy oba dokumenty. W trosce o los społeczeństwa i przyszłych posiadaczy broni śledzimy wszystkie nowinki rzucające choćby cień polepszenia stanu rzeczy. Zdecydowana większość czyta też e-web'a
pzdr
Oglądaliście wczoraj na TVP 1 Punkt Widzenia? Był o dostepie do broni i nowej usatwie o BiA.
Sami zainteresowani i fachowcy. Dziwulski, Psycholog i znana aktorka, a po stronie zwolenników Korwin-Mikke.
To jest bandycki kraj. Według mnie jedyne sensowne rozwiązanie to ogólnopolskie, narodowe referendum w tej sprawie lub nawet zmiana konstytucji przy okazji najbliższych wyborów. Ale w to chyba sam nie wierzę, bo rządzący nigdy na taki krok się nie zdecydują ze względu na to, iż według mojej wiedzy wynik referendum byłby na TAK.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum